Chcąc sprawdzić, czy nasza hipoteza o pradawności zwyczaju pomagania rodzącym jest prawdziwa, najpierw rozważyłyśmy wszystko, co wiadomo na temat dostosowania budowy dziecka do kształtu kanału rodnego u naczelnych. Główka oseska, jeśli patrzeć na nią z góry, ma mniej więcej zarys owalny, o dłuższej osi łączącej czoło z potylicą. Kanał rodny przewód w kościach miednicy, przez który płód musi się przecisnąć, by wydostać się z macicy na zewnątrz także ma owalny kształt. Trudność porodu u wielu naczelnych polega jednak na tym, że wymiary główki są prawie tak duże, jak owej obręczy kostnej. U człowieka sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że kanał rodny nie ma jednakowego przekroju na całej długości. Od strony macicy, skąd noworodek rozpoczyna podróż, jest najszerszy w kierunku poprzecznym, łączącym boki ciała matki.
W połowie drogi jednak kształt kanału zmienia się tak, że jego największy wymiar wypada w płaszczyźnie strzałkowej, czyli grzbietobrzusznej. Oznacza to, że ludzki noworodek musi wykonać obrót, przeciskając się przez kanał rodny, by jego główka i barkimające największe wymiary poprzeczne układały się zgodnie z maksymalnym przekrojem kanału rodnego. Aby zrozumieć proces porodu, trzeba sobie wyobrazić jego przebieg. Płód jest najczęściej ułożony głową w dół, a kiedy wchodzi do kanału rodnego, jest skierowany twarzą w bok. Jednak w polowie kanału główka dziecka musi się przekręcić twarzą ku plecom matki, a wówczas jego potylica jest dociśnięta do jej kości łonowych. Barki są wciąż ustawione równolegle do matczynych. Gdy zaś główka dziecka wychodzi z łona, wciąż jest skierowana ku tyłowi, ale może się obrócić nieco na bok. Ów obrót ułatwia przekręcenie barków tak, by zmieściły się między kośćmi łonowymi a kością guziczną.
Wymiary płodu i kanału rodnego są ściśle dopasowane: największy przekrój kanału przeciętnie wynosi u kobiety 13 cm, a najmniejszy 10 cm, tymczasem główka noworodka od czoła do potylicy ma średnio 10 cm, a szerokość jego barków wynosi 12 cm. Tak więc nieregularny kształt przekroju poprzecznego kanału rodnego matki powoduje, że ludzki poród jest zwykle trudny i ryzykowny. Jeśli cofniemy się odpowiednio daleko w czasie, znajdziemy przodków człowieka, którzy nie mieli takich kłopotów z wydawaniem na świat potomstwa. Chociaż najbliższe pokrewieństwo genetyczne łączy nas z małpami człekokształtnymi, to lepszym modelem do rozważań nad porodem u przedludzkich naczelnych są małpy zwierzoksztaltne. Świadczą o tym dane paleoantropologiczne: spośród kopalnych naczelnych poprzedzających najstarsze hominidy jednym z naszych domniemanych dalekich praprzodków jest wczesnomioceński Proconsul z Afryki Wschodniej sprzed około 25 min lat.
Ta bezogoniasta małpa prawdopodobnie przypominała wyglądem człekokształtne, ale jej szkielet wskazuje, że poruszała się raczej jak małpy zwierzoksztaltne i miała podobnie zbudowaną miednicę. Średnica głowy noworodka takiej małpy to zwykle około 98% średnicy kanału rodnego matki co odpowiada bardziej sytuacji u człowieka niż u szympansa, u którego kanał rodny jest szerszy. Choć u samic małp zwierzoksztaltnych jest on stosunkowo ciasny, ich noworodki przychodzą na świat łatwiej niż ludzkie. W przeciwieństwie do skręconego kanału rodnego współczesnej kobiety, u owych małp ma on taki sam kształt przekroju poprzecznego na całej długości. Największy wymiar owalu jest zorientowany grzbietobrzusznie, a jego przestronniejsza część znajduje się bliżej grzbietu. Tylna, szersza część główki małpiego płodu znajduje się podczas porodu w położonej bliżej grzbietu matki, obszerniejszej części kanału.