Poród
Nawet najmniej planowana ciąża, albo wręcz niechciana w końcu przeradza się w czystą radość z dziecka. Dzieje się tak zazwyczaj kiedy kobieta po raz pierwszy poczuje rzeczywiście mały organizm w niej żyjący który jest całkowicie wobec niej autonomiczny a jednocześnie całkiem jej podległy. Jednak są dziewczyny, które nie chciały mieć dziecka, zwłaszcza w młodym wieku i tak donosiły tę niechcianą do końca ciąże i wychowały swoje dzieci patrząc na nie jak na coś, co pojawiło się ni wtedy kiedy trzeba przez całe życia. Bardzo pomaga, kiedy kobieta czuje także obecność partnera i jego radość z ich wspólnego dziecka. Zawsze wtedy wytwarza się nieprawdopodobnie silna więź, która pozwala cieszyć się nawet z nieplanowanej ciąży. Tatusiowie zaczynają odczuwać radość z niechcianej ciąży wtedy, kiedy dziecko zaczyn bardziej przypominać według nich człowieka, czyli kiedy mogą nawiązać z nimi kontakt. Kiedy kobieta nie chce mieć dziecka,albo się tego boi, to kiedy partner cieszy się i czuje radość na wieść o dziecku, to ona też zaczyna odczuwać radość z niechcianej ciąży.
Anatomia żeńskiej miednicy z tego okresu została dobrze poznana na podstawie dwóch kompletnie zachowanych skamieniałości. Pierwszą (znaną jako STS 14 i datowaną na 2.5 min lat) antropolodzy wydobyli w Sterkfontein, na południowoafrykańskim stanowisku w Transwalu. Drugą, zwaną Lucy, odkryto w etiopskim regionie Hadar, a jej wiek określono na nieco ponad 3 min lat. Na podstawie tych okazów i oszacowań rozmiarów główki noworodków C. Owen Lovejoy z Kent State University i Robert G. Tague z Louisiana State University w polowie lat osiemdziesiątych doszli do wniosku, że poród u wczesnych hominidów przebiegał inaczej niż u któregokolwiek żyjącego obecnie gatunku naczelnych.
Przekrój kanału rodnego australopiteków miał zarys spłaszczonego owalu o długiej osi łączącej boki ciała samicy, przy czym oś ta była jednakowej długości zarówno u wlotu, jak i u wylotu. Taki kształt wymuszał zapewne poród innego typu niż u małp i ludzi współczesnych.Główka płodu nie wykonywała półobrotu, przemieszczając się przez kanał, ale dziecko musiało zapewne obrócić się już po wysunięciu się czaszki na zewnątrz, aby mogły wydostać się ramiona. Jeśli zatem dziecko wchodziło do niego z główką skierowaną w bok, to barki były ustawione w grzbietobrzusznej płaszczyźnie ciała matki, a więc musiały się później przekręcić, by przecisnąć się przez kanał rodny. Ten prosty obrót stwarzałby pewną trudność przy porodzie australopiteków. Trudność, która nie była udziałem żadnych innych gatunków naczelnych.