Oszczędności i inwestycje Analfabetyzm był kiedyś bardzo powszechnym zjawiskiem. W miastach istniały jeszcze jakieś szkoły i gdy tylko nauka przestała być zarezerwowana dla duchownych, zaczęli się nią interesować inni ludzie. Na wsie edukacja trafiła znacznie później i od razu napotkała pewne przeszkody. To, że polska wieś jest bardzo zacofana, wiemy nawet dzisiaj. Nie powinniśmy jednak generalizować, bo i w miastach jest dużo analfabetyzmu i innych patologii. Jednak wieś z założenia wychowuje analfabetów, bo jest to podyktowane tradycją i stylem życia. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że czytanie książek może coś dobrego człowiekowi przynieść. Do dzisiaj przedstawiciele starszych pokoleń w niektórych rodzinach nie potrafią czytać i pisać albo mają z tym poważne problemy. Tacy rodzice czy dziadkowie nie zachęcają swoich dzieci do nauki, bo po co mają czytać jakieś książki, skoro potrzebna jest ich pomoc w polu, to właśnie tu najbardziej się przydadzą. Dlatego też zwalczanie analfabetyzmu na wsiach jest bardzo trudne.

Analfabetyzm jest bardzo poważnym zjawiskiem, z którym już dawno podjęto zdecydowaną walkę, ale do tej pory są jeszcze miejsca, gdzie jest ono powszechne. Z jego elementami możemy się także spotkać w naszym kraju. I chociaż są szkoły i cały system edukacji, to analfabetów wcale nam nie brakuje. Niestety czasami bardzo trudno z tym walczyć. Niezwykle kłopotliwa sytuacja rodzi się, gdy dziecko umie i potrafi znacznie więcej niż jego rodzice. Jeśli mama i tata nie potrafią za dobrze czytać czy poprawnie pisać, często jest im po prostu wstyd i zaczynają wmawiać dziecku, że pisanie i czytanie książek to bzdury i lepiej niech weźmie się do porządnej roboty. W ten sposób rodzice przekazują w spadku swoim dzieciom swój analfabetyzm. Nie jest to dobra metoda wychowawcza. Powinniśmy dbać o to, żeby dzieci wiedziały więcej od nas i się tym faktem cieszyć. Nie ma nic wstydliwego w tym, że się nie umie pisać czy czytać, ale trzeba chcieć się nauczyć, a dziecko może się okazać najlepszym nauczycielem.

Analfabetyzm został pokonany dawno temu, a przynajmniej tak się wydawało, bo z bieżących obserwacji wynika, że grozi nam jego powrót. Żeby do tego nie dopuścić trzeba jak najwięcej interesować się naszym polskim językiem. Zamiast posyłać dziecko w przedszkolu na lekcje angielskiego czy niemieckiego, lepiej posiedzieć razem z nim i pouczyć go naszego ojczystego języka. Bardzo ważne są także lektury. Dziecko może czytać komiksy, książki przygotowane specjalnie dla dzieci w jego wieku, lektury szkolne, a także jakieś przygodowe teksty. Jeśli nasze dziecko ma styczność z książkami, żaden analfabetyzm mu nie grozi. Trzeba pilnować, żeby nie spędzało dużo czasu przed komputerem, ale można mu pozwolić na odrobinę relaksu, bo wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko korzystać z tego z umiarem. Postarajmy się dołożyć wszelkich starań, żeby zachęcić dzieci do czytania i to już w najmłodszym wieku, by potem weszło im to w nawyk, a wtedy nie będziemy już mieli problemów.